Postęp Nas Wykończy 2 58 drwarlecki 2024-09-13
Richard Gatling, filantropiczny geniusz z epoki wojny secesyjnej, skonstruował karabin maszynowy, plujący ołowiem z szybkością 600 pocisków na minutę. Kierowała nim wzniosła idea – zastąpić hordy żołnierzy z jednostrzałowymi muszkietami jednym sprawnym jegomościem z bronią wielowystrzałową. Miało być humanitarnie, miały być mniejsze armie, miały być mniejsze straty. No i co z tego wyszło? Ano, wyszło jak zwykle. Zamiast redukcji armii, mamy ich rozrost, a straty, zamiast maleć, rosną. Ot, chrześcijańska logika w praktyce.
Alfred Nobel, ten sam od nagrody, miał niezły ubaw z nitrogliceryny. Zabijała amerykańskich górników na potęgę, więc postanowił ją ujarzmić. Wymyślił dynamit, święcie przekonany, że to klucz do światowego pokoju. Bo jak armie zobaczą, że można je w sekundę roznieść na strzępy, to zaraz się opamiętają i zaczną piać o złotego pokoju. Tysiąc konwencji pokojowych to pikuś przy jednej kostce dynamitu – myślał sobie Alfred. No i co? Śmiechu warte. Dynamit pokoju nie przyniósł, za to górnikom dał nowy, efektywny sposób na szybkie zejście z tego padołu.
Thomas Midgley, dobroczyńca ludzkości, w 1930 roku uraczył świat freonem. Miał być bezpieczny, miał zastąpić toksyczny amoniak, miał dać nam dezodoranty, zimną colę i ochłodę w upały. I dał. Świat oszalał na punkcie freonu. Nikt nie pomyślał, co się stanie, gdy te wszystkie aplikatory i lodówki wylądują na śmietniku. A freon, niczym ptak, wzbił się w niebo, dziurawiąc ozon i fundując nam raka skóry. Gratulacje, panie Midgley! Żaden inny organizm, nawet dinozaury, nie dał tak popalić naszej planecie. Brawo!
Z niejakim przerażeniem czytam o planach rozwoju centrów, nazwijmy to, “myślących maszyn” w Polsce. Jakaś minister, na jakiejś debacie o rozwoju tychże “myślących maszyn”, ogłosiła, że dzięki nim Inspekcja Handlowa będzie tropić “kopciuchy” w internecie. Rozumiem, że tropienie handlarzy nielegalnym węglem jest ważne, ale czy do tego naprawdę potrzebne są nam te całe “myślące maszyny”? Czy nie prościej byłoby wysłać inspektorów, żeby po prostu, no wiecie, sprawdzili, co się dzieje w sklepach? A może boją się, że inspektorzy sami zaczną handlować “kopciuchami”?
Nie mniejszym zaniepokojeniem napawają mnie zapowiedzi ministra, tego od finansów, który zapowiada, że Krajowa Administracja Skarbowa do analizy Jednolitych Plików Kontrolnych używać będzie Sztucznej Inteligencji. Minister zdrowia zapowiada, że Sztuczna Inteligencja wyleczy nas z raka, zwłaszcza mózgu, a rolnictwa, że Sztuczna Inteligencja zapobiegnie suszy.
Minister cyfryzacji mówił z kolei, że już niedługo w administracji decyzje, które dziś podejmują ludzie — będą podejmować algorytmy. Naszym wyzwaniem będzie zatwierdzenie algorytmów, które wydają decyzje. To nas na pewno czeka — zaznaczył pan minister.
To wszystko gówno prawda, ale co gorsza, nie jest to kłamstwo. To po prostu, mówią ludzie, którzy nie wiedzą, czym jest Sztuczna Inteligencja, podobnie jak autorzy tysięcy artykułów na jej temat. A ja wiem.
W tym, co nazywa się, dajmy na to, Myślącą Maszyną, w gruncie rzeczy nie ma żadnego myślenia. Nazwa jest myląca, pokrętnie sugerująca, że maszyna może naśladować procesy myślowe i świadomość człowieka. Nic z tych rzeczy.
W najlepszym razie mamy do czynienia z bardzo, bardzo uproszczonym odtworzeniem działań podobnych do tych, które wykonuje ludzki mózg. Żadna, tak zwana sieć połączeń, nie dorównuje obecnie nawet mózgowi owada. Możliwości obliczeniowe i zakres funkcji mózgu muchy, są tysiące razy bardziej zaawansowane, niż to co naukowcy ośmielili się nazwać Myślącą Maszyną. Maszyn o sprawności intelektualnej szczura, ludzkość może się spodziewać za 150 lat, o ile wcześniej nie zniszczy siebie i planety. A znając ludzkość, stawiam raczej na to drugie.
Podstawowym zadaniem każdego systemu Sztucznej Inteligencji używanego w robotyce, finansach, jak i medycynie, jest odpowiedź na pytanie “co to jest?”. Biometryczny system rozpoznawania twarzy, ma odpowiedzieć na pytanie, czy twarz w tłumie należy do osoby ze zdjęcia. W banku, system sprawdza, czy przepływy na koncie wnioskującego o kredyt wskazują na zdolność kredytową na poziomie 100 tys. zł. Google wyświetlając mi reklamy czołgów, imadeł, seksownej damskiej bielizny oraz karmy dla kanarków, doszedł do wniosku, za pomocą analizy danych, że jestem klientem na te artykuły – choć tak naprawdę nie jestem. I tu się Google myli, bo czołgów nie potrzebuję (jeszcze), imadła mam, damską bieliznę kupuję tylko żonie, a kanarków nie cierpię. Ot, cała tajemnica tych “inteligentnych” systemów. Często mylą się, jak każdy.
To ostatnie, jest obecnie jedyną z dwóch realistycznych zastosowań SI ( skrót od Sztucznej Inteligencji), które się dobrze sprzedaje frajerom od marketingu, przez innych frajerów od marketingu utrzymujących, że reklama internetowa dzięki samouczącym się algorytmom sztucznych sieci neuronowych, pozwala na tworzenie diabelnie skutecznych spersonalizowanych kampanii, pozwalających bezpośrednio dotrzeć do klientów butów, sztucznych fiutów i pokrowców na owce.
Drugim obiecującym obszarem implementacji SI jest diagnostyka inżynieryjna. Systemy Sztucznej Inteligencji potrafią z przyzwoitym prawdopodobieństwem wykazać stopień zużycia maszyny, choć twórcy tych skomplikowanych i drogich urządzeń, uczciwie przyznają, że istnieją na ogół inne, alternatywne, tańsze i skuteczniejsze metody osiągania w inżynierii maszyn tych samych celów.
W każdym razie, w każdej ze wspomnianych czynności, człowiek uzbrojony w tradycyjne narzędzia poradziłby sobie lepiej, choć być może komputery nieco by go prześcignęły. Chodzi o to, czy ma być szybko i kiepsko, czy wolniej a lepiej i ile będzie kosztowała ta kiepścizna, aby zabawa się opłacała.
Na razie kosztuje to o wiele za dużo. Twórcy systemów inteligentnych opowiadają uparcie, że to są dopiero początki, choroby wieku dziecięcego. Chodzi o zadawalający wynik trafności, powiedzmy 70 proc. Pytani, kiedy wszystko to będzie działać, jak rekomendowali na początku, wyjawiają, że jak w każdym ludzkim poczynaniu, wynik nie jest do końca jasny i wymaga przynajmniej trzyletniego finansowania.
Trafne spostrzeżenia nabitych w butelkę klientów sztucznointeligentnego marketingu, że skuteczność inteligentnych kampanii reklamowych jest mniejsza, niż tych opartych o od dawna znane wzorce statystyczne, choć sama operacja dwu – trzykrotnie droższa, zbywane są wzruszeniem ramion.
Warto więc przyjrzeć się efektom potężnych przedsięwzięć informatycznych, na które dzięki popularności medialnej Sztucznej Inteligencji, co tu nie kryć, inteligentni ludzie wyłudzają miliardy dolarów.
Stworzony przez Googla oparty o Sztuczną Inteligencję mechanizm Cloud Vision API miał w bezbłędny sposób rozróżniać kobietę od mężczyzny na podstawie zdjęcia twarzy. Stopień trafności wynosił ok. 40 proc. co oznacza iż maszyna byłaby skuteczniejsza, gdyby po prostu rzucała monetą. Wtedy miałaby 50 proc. szans. W niedziałające oprogramowanie włożono pół miliarda dolarów. Google tłumaczyło, że błędy sztucznej inteligencji wynikały ze zmian kulturowych kobiet i mężczyzn, którzy zaczęli wyglądać podobnie. Aby naprawić fatalne pomyłki, początkowo system Sztucznej Inteligencji otrzymał obok „Kobiety” i „Mężczyzny” możliwość identyfikacji człowieka, jako „Osoby”. Obecnie Google wycofało aplikację z rynku.
Niepowodzenie zaliczył także wymyślony przez Googla antyterrorystyczny system, na zamówienie CIA, oparty o SI, mający inwigilować Internet ( witryny , blogi, wpisy w mediach społecznościowych, a także prywatne wiadomości mailowe i esemesowe) oraz telefonię komórkową pod względem słów krytycznych. W Polsce też chyba coś takiego mamy. Nazywa się Pegasus, za którego CBA zapłaciło 25 mln zł z naszych podatków.
Sztuczna Inteligencja z niezwykłą starannością ujawniała tajniakom z CIA wiadomości typu: „zabiję się, jeśli mnie rzucisz”; „mama zabije mnie, jeśli się spóźnię na obiad”, „robimy bombową imprezę”, to „bardzo wybuchowy człowiek”, „eksplozja radości ogarnęła wszystkich”. Agenci otrzymywali miliony takich rewelacji każdego dnia, że przestali na nie w ogóle reagować. Aby ratować projekt Google dodało kolejny inteligentny filtr. Na niewiele się to zdało.
Skompromitował się system rozpoznawania twarzy w chińskim mieście Ningbo, dedykowany wykrywaniu sprawców wykroczeń drogowych i poszukiwaniu ukrywających się przestępców, o czym dowiedziano się tylko dlatego, że twarz chińskiego miliardera Mingzhu Donga wyłapana została, jako jednostki stwarzającej poważne zagrożenie dla ruchu drogowego. Miliarder rzekomo z nieludzką prędkością przesuwał się pasem drogowym. Sztuczna Inteligencja w celu rozbrojenia pirata wysłała patrole interwencyjne. Jakież było rozczarowanie policji, kiedy się okazało, że twarz miliardera została umieszczona, jako element reklamy na burcie miejskiego autobusu. Policja z Ningbo przeprosiła Donga za fałszywą informację, która przedostała się do mediów.
„Ten produkt to gówno” napisał lekarz ze szpitala Jupiter na Florydzie o sztandarowym programie IBM Watson, konkretniej pierwszej komercyjnej aplikacji Watson Health służącej do analizy danych chorobowych oraz rekomendacji terapii przeciwnowotworowej. IBM przez 7 lat pracował nad projektem, na którego fundusze pozyskał z większości szpitali w Stanach Zjednoczonych. Lekarze stwierdzili, że Watson dawał złe zalecenia dotyczące leczenia raka, mogące powodować poważne negatywne, a nawet śmiertelne konsekwencje. W rezultacie braku znaczących postępów projekt zawieszono a personel IBM zwolniono.
Równie humorystycznych, ale w gruncie rzeczy tragicznych nieporozumień, do których prowadzi technologia, na którą wydatkowano już więcej, niż na program lądowania człowieka na Księżycu starczyłoby na wypełnienie Internetu do końca.
Zastanawiające jest jednak, że w pospolitej świadomości ludzie nie drżą przed głupotą Sztucznej Inteligencji, ale przed wizjami pisarzy science fiction, poczytywanymi za prawdę, niejakiego katastrofizmu komputerowego, jakoby Sztuczna Inteligencja miała przejąć władzę nad światem i zapędzić ludzi do gett. Jest to lęk niczym realnym nieuzasadniony.
Natomiast prawdziwie powinniśmy się obawiać, że ta byle jaka technologia, w obecnym jej wydaniu, zaszkodzi większości a pomoże nielicznym. Zyskają na niej bogaci a stracą biedni. Niewątpliwie zwalniając ludzi na poślednich stanowiskach z myślenia, spowoduje rozległą utratę zdolności intelektualnych w ogóle. Ograniczy międzyludzkie interakcje. Przytępi krytycyzm. Pozwoli przerzucić odpowiedzialność za błąd człowieka na niekaralną maszynę, która nie wiadomo powszechnie, jak tak naprawdę działa.
Wywoła to kolejną psychozę i utratę społecznego zaufania do instytucji finansów, wymiaru sprawiedliwości, edukacji. Rzec można ogólnie państwa, gdzie PIS chce ją implementować nie wiedząc tak naprawdę do czego ma służyć i nie mogąc nawet sobie wyobrazić wszystkich ujemnych perturbacji.
Warto też przypomnieć historię badań nad Sztuczną Inteligencją, która rozpoczyna się w 1956 roku podczas konferencji w Dartmouth, kiedy po raz pierwszy użyto tego fatalnego terminu. Wówczas przewidywano, że do końca tego samego roku, stworzony zostanie system komputerowy z inteligencją na poziomie ludzkim. To w ogóle nie zadziałało. Następnie badacze SI przewidywali stworzenie sztucznych, inteligentnych robotów na poziomie ludzkim pod koniec lat 50., 60., 70., 80., 90., 2000, 2010 i 2020. Zawsze przesuwali ostateczny termin zmajstrowania prawdziwej Sztucznej Inteligencji na koniec bieżącego okresu finansowania lub dzień przejścia na emeryturę naukowca kierującego projektem.
Nad Sztuczną Inteligencją pochylały się już dwa pokolenia uczonych przez ponad 60 lat. Efektem jest konkluzja, że nie ma pewności, czy stworzenie Sztucznej Inteligencji na poziomie ludzkim jest w ogóle możliwe w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Powód jest zasadniczo jeden. Mianowicie taki, że ludzkie myślenie obciąża głupota, której zalgorytmizować się na obecnym etapie nie da. Poważniej. Wynika to z niedoskonałości dyscypliny będącej fundamentem Sztucznej Inteligencji, obecnie znanej matematyki. Jasnym jest, że świat nasz jest skalowalny w kosmicznej większości i nieskalowalny w mikroskopijnym zakresie, jednak tego co nas najbardziej interesuje: procesów życiowych.
W oparciu o obecnie dostępną teorię, skalowanie procesów biologicznych na razie nam się nie udaje. Przeświadczenie, że przy obecnym stanie wiedzy, matematyzacja procesów umysłowych zbudowanego z białka mózgu człowieka jest możliwa, to zwykła pyszałkowatość panów inżynierów, rodzaj wspomnianej wcześniej głupoty.
Dlatego z ogromnym strachem czyta się wymyślony przez PIS, bo to Kaczyńskiemu zawdzięczamy obecną medialną modę na Sztuczną Inteligencję, opracowany przez międzyresortowy zespół analityczno-redakcyjny ministrów Cyfryzacji, Przedsiębiorczości i Technologii, Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Inwestycji i Rozwoju dokument pod tytułem: „Polityka Rozwoju Sztucznej Inteligencji w Polsce na lata 2019 – 2027”.
Ach, czego tam nie ma !? Zgodnym z potencjałem gospodarczym celem Polski jest wejście do wąskiej grupy 25 proc. krajów budujących AI (AI — angielski skrót nazwy Sztucznej Inteligencji pochodzący od słów: Artificial Intelligence). Przedsiębiorstwa budujące AI zwiększą swoją wielkość 25 razy, aby stać się produktywne. Do roku 2025 powstanie ponad 700 firm AI. Nastąpi fundamentalna zmiana podejścia do rozwoju innowacji AI w szczególności przez zapewnienie sprawnie działającego ekosystemu. Powstanie nowa gospodarka oparta na niewidzialnych aktywach. Stworzony zostanie katalog zachęt i narzędzi wsparcia współpracy przedsiębiorstw realizujących programy kształcenia specjalistów AI z uczelniami. Wdrożone zostaną programy rozwoju kompetencji menedżerskich z zakresu AI, w szczególności w ramach kursów dla rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Rząd rozpocznie kampanie zachęcające naukowców i inżynierów spoza Polski do osiedlania się w naszym kraju. Docelowo nad Sztuczną Inteligencją pracować będzie w Polsce 200 tys. ludzi.
I to się wbrew mojemu sceptycyzmowi uda, jeżeli przyjrzymy się bilansowi owych osiągnięć jaki proponuje PIS. Otóż zgodnie z ową „polityką rozwoju”, co stoi literalnie we wspomnianym dokumencie, do roku 2023 trzeba włożyć w sektor Sztucznej Inteligencji w Polsce 9,5 mld zł aby jego przychody wyniosły w tym samym roku 2023 — 3 mld zł !
Sukces jest więc murowany, chociaż większość problemów zderzenia maszyn wyposażonych w sztuczne sieci neuronowe z realnym światem, nadal pozostanie nierozwiązana.
Oznaczono jako :
sztuczne sieci neuronowe
O Autorze : call_made
drwarlecki – tajna broń portalu „ARTYKULATOR.pl”. Człowiek o wielu twarzach i jeszcze większej liczbie umysłów. Widzi to, czego inni nie dostrzegają, pojmuje to, co zdaje się niepojęte. Jest jednocześnie tu i wszędzie – w przeszłości, przyszłości i w nieuchwytnym teraz. Jego teksty to więcej niż słowa – to podróże przez ukryte warstwy rzeczywistości. Jak łatwo się domyśleć jest to dopuszczalny prawem pseudonim artystyczny.
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
2 PLN
5 PLN
10 PLN
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy. Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖