Forsa i Frustracja 4 30 Witold Wartoś 2025-04-03
Telewizja Trwam, bastion prawdy objawionej, doniosła, że profesor Glapiński, niczym królewicz Midas, zamienia wszystko w złoto. Rezerwy NBP urosły z 450 do 480 ton. Cel – 500 ton.
Wówczas Polska zostanie złotym imperium, bijąc na głowę Bank Europejski, bo Uzbekistan i Tajwan już pobiła. Na wizji pokazali filmik z YouTube’a, na którym złoto Glapińskiego pnie się w górę niczym penis podczas erekcji. I podobno dzięki temu polskie rodziny są bezpieczniejsze. Mocna złotówka to sukces.
Żeby było jeszcze weselej, Glapiński ogłosił Konkurs Dla Rodzin. Temat: polskie złoto NBP. Nagroda? Można to złoto zobaczyć na własne oczy.
Możliwość komentowania pod filmem została zablokowana przez Glapińskiego – i bardzo dobrze, bo przecież prawdziwa cnota żadnej krytyki nie potrzebuje! Jeszcze ktoś by śmiał podważać jego słowa i insynuować, że to, co opowiada, to zwykłe bajki.
NBP to czarna skrzynka. Wieści stamtąd dochodzą tylko oficjalne, czyli z ust samego Glapińskiego. Rzecznika prasowego brak, bo poprzedni nie umiał trzymać języka za zębami. Wojciech Andrusiewicz stracił glapińskozaufanie. Podał się do dymisji. Następcy jak nie było, tak nie ma. Nikt nie jest godzien.
W efekcie Glapiński sam przejął rolę rzecznika i stał się jednocześnie głównym źródłem informacji o sobie i swoich działaniach jako prezes NBP.
Oznacza to, że komunikaty Glapińskiego na temat Glapińskiego i jego decyzji są niemożliwe do niezależnej weryfikacji – na przykład w takiej istotnej kwestii: czy NBP faktycznie zakupił deklarowane złoto. Niestety, nie udało nam się znaleźć żadnego niezależnego i obiektywnego świadka, który mógłby to potwierdzić. Trochę przesadzam – bo aż tak Glapiński chyba by nie kłamał… choć, kto wie?
Pierwszą istotną kwestią jest, że rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego nie wzrosły same z siebie. Złoto nie rośnie na drzewach ani jak grzyby po deszczu. Prezes NBP musiał więc je kupić. Zakupy złota NBP raportował dwukrotnie w ubiegłym roku – we wrześniu 21,8 ton, a w październiku 7,5 ton.
W styczniu Glapiński informował, że zasoby złota NBP wynoszą 450 ton, a obecnie – 480 ton. Zakupy te realizowane są w warunkach poważnych strat NBP. W 2023 roku raportowano stratę na poziomie 20,8 miliarda złotych. Danych za 2024 rok brak, ale „planowana” strata miała wynosić 7,4 miliarda. Zasadne pytanie do prezesa Glapińskiego brzmi: skąd NBP wziął pieniądze na tak ekstrawaganckie zakupy? Chodzi o 11,5 miliarda?
Ludzie lubią słyszeć o złocie – kojarzy się ono z bogactwem i bezpieczeństwem. Jednak w dzisiejszych realiach jest ono dla banków bardziej obciążeniem niż dobrodziejstwem. Zasadniczo przynosi „zysk” jedynie wtedy, gdy jego wartość wzrośnie.
Nie wypłaca dywidend, nie pomnaża kapitału, a co więcej – trzeba je magazynować i pilnować, żeby nie ukradli. To kosztuje. Obecnie szacuje się, że jest to między 0,2 do 1,5 proc. wartości kruszcu. Przyjmując tą niższą wartość daje to 350 milionów rocznie.
Zatem rodzi się pytanie – po co inwestować w sztaby metalu, skoro można było ulokować te środki w obligacjach, powiedzmy, rządu węgierskiego, co nie tylko mogłoby przynieść odsetki, ale także poprawiłoby relacje Adama Glapińskiego z premierem Viktorem Orbánem, ważne gdyby Glapiński chciał poprosić na Węgrzech o azyl polityczny.
Panie Prezesie Glapiński, i Panie Rzeczniku NBP w jednej osobie, pytanie za 100 punktów: po co kupować złoto, kiedy kosztuje krocie? Rekord w historii świata: 3000 dolarów za uncję?! To żadna inwestycja, to szaleństwo!
Złoto jest u szczytu, zaraz cena poleci na łeb, na szyję. Pamiętamy lata 2011-2015. Złoto straciło wtedy około 45 proc. wartości, spadając z 1900 USD za uncję do około 1050.
Kolejną istotną kwestią jest źródło, z którego Narodowy Bank Polski zakupił złoto. Na globalnym rynku transakcje tej skali zazwyczaj odbywają się za pośrednictwem London Bullion Market Association (LBMA) – kluczowej instytucji w handlu złotem inwestycyjnym.
Problem w tym, że LBMA w ostatnim czasie nie odnotowała ofert sprzedaży tak dużych nadwyżek złota, które ktoś chciałby spieniężyć jednym ruchem. Owszem, światowe wydobycie złota wynosi około 3,5 tysiąca ton rocznie, ale gdy nagle na rynku pojawia się oferta sprzedaży dziesiątek ton, powinno to wzbudzić zainteresowanie.
A tutaj pojawia się intrygująca koincydencja. Jak donosi „The Moscow Times”, Rosyjski Fundusz Narodowego Dobrobytu znacząco opustoszał. Według źródeł gazety w ubiegłym roku zniknęło z niego ponad 100 ton złota, a Kreml nie wyjaśnił, gdzie się podziało.
Rosyjskie media sugerują, że złoto mogło trafić do Kazachstanu, skąd następnie, jako produkt lokalnego wydobycia, wyeksportowane zostało do Szwajcarii.
Robi się ciekawie – tam złoto znika, a w Polsce nagle go przybywa. Cała sytuacja wygląda co najmniej niefortunnie. Władimir Putin sprzedaje złoto, by finansować wojnę, a NBP bez mrugnięcia okiem kupuje bliżej nieokreślone rezerwy po historycznie najwyższych cenach.
To tylko domysły, ale mamy naiwną nadzieję, że rzecznik prezesa NBP, doktor Adam profesor Glapiński habilitowany, raczy nam to wyjaśnić. Prawo prasowe mamy w ręku.
Ale przejdźmy od spekulacji do faktów – faktów dotyczących „dbałości” o wartość Twoich pieniędzy. Adam Glapiński, razem z Mateuszem Morawieckim i na polecenie Jarosława Kaczyńskiego, wpompował w rynek ponad 200 miliardów złotych z Polskiego Funduszu Rozwoju i Banku Gospodarstwa Krajowego.
To były pieniądze bez pokrycia w podatkach ani realnej wartości gospodarki – po prostu dodrukowane. Efekt? Ceny poszybowały w górę. Cztery lata temu kupowałeś paczkę papierosów za 11 zł, dziś płacisz 20 zł. Inflacja? Dwucyfrowa.

Dokładnie rok temu do Sejmu trafił wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu za działania, które doprowadziły do okradania cię z wartości twoich oszczędności. Co się od tamtej pory wydarzyło? Nic. Posłowie PiS – polityczni „kolesie” prezesa NBP – blokują procedurę idiotycznymi pismami do prokuratury oskarżającymi Hołownię o rzekome przestępstwa.
Mocna złotówka? Sukces? Ale chyba Deutsche Bundesbanku albo Rezerwy Federalnej? A dla nas? Katastrofa. Gospodarka stoi, inflacja galopuje, zbrojenia idą pełną parą.
Mocna złotówka to gwóźdź do trumny polskiego eksportu. Zagraniczne towary zalewają rynek. Bo są tańsze. A polskie produkty drożeją za granicą. I nikt ich nie chce. Brawo Glapiński!
Dziękujemy za spadek produkcji w polskich sektorach nastawionych na eksport – meblarskim, motoryzacyjnym i AGD (tutaj to jest masakra 2,9 tys. ludzi poszło na bruk). Polskie fabryki tracą rynki, zatrudnienie spada, bezrobocie rośnie.
Prawie na koniec poruszmy tą drobną, ale istotną kwestię z filmiku w reżyserii i scenariuszu Glapińskiego. Otóż żadnego konkursu dla rodzin dotyczącego polskiego złota po prostu nie ma.
Na stronie Narodowego Banku Polskiego nie znajdziemy żadnych informacji na ten temat. Potwierdza to nawet inteligentna wyszukiwarka Microsoftu, a także ja – choć, oczywiście, jestem o niebo mniej inteligentny – również nie natrafiłem na takie informacje.
Glapiński (gorliwy chrześcijanin) i PiS wmawiają prostym ludziom od dekady, że “Piniądz to je to, co w życiu nojważniejsze. Bez nigo ani szczyścia, ani szacunku, ani nic, bo bez kasy toś ino byle kto!”
Tyle że Biblia mówi co innego. „Łatwiej wielbłądowi…” itd. Pamiętacie? Księga Koheleta też ostrzega przed miłością do mamony. A w Księdze Przysłów, mądrość cenią bardziej niż złoto.
Więc kto tu kłamie? Glapiński z PiS-em? Czy Pan Bóg? Naród powinien się zastanowić, komu wierzy.
Oznaczono jako :
Adam Glapiński NBP Złoto
O Autorze :
Witold Wartoś – rekin pióra, nurkujący w odmętach ekonomii. Od lat tłumaczy zawiłości gospodarki, rynku pracy i finansów publicznych na ludzki język. Publikował m.in. w Przeglądzie, Polityce Gospodarczej i Gazecie Finansowej. Ceniony za jasny styl i celne diagnozy. Interesuje go, jak polityka gospodarcza wali po kieszeni zwykłego Kowalskiego. Po godzinach pochłania historie gospodarcze i literaturę faktu.
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
2 PLN
5 PLN
10 PLN
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy. Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖