Made in Poland 2 76 Mirosław Kwaśny 2025-05-02
Niechże jednak wreszcie zrobi coś pożytecznego dla kraju i zostanie aktorem. Idealnie nadawałby się do ról pierwszoplanowych w polskim kinie plebejskim.
Wyobraźmy go sobie jako Borynę w kolejnym remake’u “Chłopów”… Albo jeszcze lepiej: “Plebey Duda”, scenariusz Andrzej Pilipiuk, reżyseria Patryk Vega. Pierwsza scena jawi mi się tak:
Kmieć Duda, wściekły na sąsiada, co mu kury podbiera, ostrzy kosę, mrucząc pod nosem o zemście. Wtem, zza stogu siana wyłania się sołtysowa, kusząc Dudę obietnicą unijnej dotacji za oddanie jej pola pod fotowoltaikę. Duda, patrząc na jej ponętne kształty, czuje przypływ pożądania, ale nagle przypomina sobie o sąsiedzie.
Wahając się między żądzą zemsty a chęcią zysku, wciąga nosem tabakę. Chwyta za widły i wbija je w brzuch sołtysowej, która z krzykiem pada na ziemię. Na podwórze wjeżdża czarny mercedes, z którego wysiada ksiądz z walizką pieniędzy. Duchowny, widząc krwawą jatkę, rzuca się na Dudę z krucyfiksem, ale Duda, z uśmiechem szaleńca w oczach, odcina mu głowę kosą.
Krew tryska na wszystkie strony, a Duda, brodząc w czerwonych kałużach, sięga po walizkę z pieniędzmi.

Mocne co? Mocne, ale nieco przaśne i pospolite. Obawiam się, że tego typu stereotypy polskiej wsi nie wzbudzają już większego zainteresowania. Wszak czasy, gdy sprawy załatwiało się kłonicą i dyszlem, dawno minęły.
Ten wstęp, zainspirowany inicjatywą prezydenta Dudy i jego przeświadczeniem o konieczności nieustannej aktywności Kancelarii Prezydenckiej, wymyśliłem mu niejako za karę. Chodzi mi przede wszystkim o konkurs dla Kół Gospodyń Wiejskich pod egzaltowanym tytułem „Boże Narodzenie dawniej i dziś”, objęty auspicjami małżonki prezydenta.
Konkurs ogłoszony został przez Kancelarię 8 stycznia 2025 roku, lecz sprytnie antydatowany na 16 grudnia roku poprzedniego, dla zachowania pozorów terminowej adekwatności. Zakończenie zmagań przewidziano na czerwiec roku bieżącego, co w kontekście tematyki „Boże Narodzenie dawniej i dziś” brzmi co najmniej osobliwie.
Konkurs jest infantylny, jak jego tytuł, utrwalający obraz Kół Gospodyń wiejskich jako – hermetycznego kręgu pań domu, które zawiązały spisek w celu utrzymania władzy nad lokalnymi zapasami cukru, mąki i drożdży.
Regulamin konkursu na Boże Narodzenie precyzuje, że aby zgarnąć 10 tys. zł i korale, koło gospodyń musi nadesłać maksymalnie dwuminutowy materiał audiowizualny. W zawartości:
Gumińskie ciągoty, słoma z butów i agroelegancja – oto kwintesencja gustu naszego prezydenta. Niestety, ta intelektualna chamowatość zaraża także uczestniczki konkursu, wtłaczając je w ramy regulaminu i prezydenckich wyobrażeń.
Sprawa jest poważna! Gospodynie Wiejskie to potęga. Ich zakonne, niemal masońskie nazwy – „Braniczanki”, „Pacewianki”, „Promienne Kolonianki”, „Czilibabki”, „Młode Babki z Młodyń”, „Wiecznie Młode” ze Starych Żdżar, złowieszczo brzmiące „Grzmiączki”, a nawet enigmatyczne „Pro Qltura” z Rydzewa – skrywają tajemnicę ich prawdziwej mocy.
Polska jeszcze zadrży przed potęgą Kół Gospodyń Wiejskich! 15,4 tys. jest ich zarejestrowanych w ARiMR, a w nich, bagatela, około 462 tys. członkiń – armia dwudziestokrotnie liczniejsza niż kosynierzy Kościuszki!
Partie polityczne ze swoimi marnymi 200 tys. członków mogą tylko pomarzyć o takiej sile. Nawet wędkarze, choć liczni (600 tys. wędek!), ustępują pola Gospodyniom pod względem organizacji – zaledwie 2,5 tys. kół wędkarskich przeciwko prawie 16 tys. kół gospodyń.
To już jest siła, z którą można zbudować inny lepszy świat.
Słońce leniwie wspina się po nieboskłonie, budząc promieniami śpiącą wieś. Rosa osiada na idealnie przystrzyżonych trawnikach, gdzie roboty-kosiarki zakończyły już swoją nocną pracę.
Z oddali słychać ciche buczenie dronów opryskujących pola, a gdzieś bliżej – melodyjny dźwięk maszyny dojącej krowy.
Kmieć, pan Adam, przeciąga się w swoim hamaku. Rozkoszuje poranną kawą i świeżym numerem tygodnika “Filozofia Praktyczna”. Parobek, pan Stefan, właśnie kończy poranną jogę i zabiera się za lekturę “Pana Tadeusza”, przygotowując się do wieczornego konkursu recytatorskiego w remizie.

Po śniadaniu, z ekologicznych produktów z przydomowego ogrodu, pan Adam i pan Stefan udają się nad rzekę. Wędki zarzucone. Rozmowy o filozofii i literaturze toczą się leniwie, przerywane jedynie radosnym pluskiem złowionych ryb.

Wieczorem, po obfitej kolacji, wieś ożywa. W remizie – konkurs recytatorski, w świetlicy – zajęcia z ceramiki, a w karczmie – dyskoteka z muzyką na żywo. Deszcz, zgodnie z harmonogramem, zaczyna padać dopiero po północy, nawadniając pola i zapewniając obfite plony. A pomoru świń, dzięki nowoczesnej weterynarii i szczepionkom, nie ma już od lat.
Natomiast niestety dudowe wieśniaczki, ugniatające drożdżowe ciasto z nabożną miną, rwące pierze i ubijające kapustę bosymi stopami, niczym kapłanki jakiegoś zapomnianego kultu, to obraz godny pędzla malarza naiwnego. Trudno sobie wyobrazić, by w tej pachnącej kwaśnym mlekiem atmosferze wyimaginowanej przez prezydenta, rodziły się wizje przyszłości. Wiejska nowoczesność potrzebuje czegoś więcej niż “Cichej nocy” i bosych stóp.
Kobiety wsi! Precz z drożdżowym ciastem zniewolenia! Dosyć rwania pierza z kur kapitalizmu! Rzućcie motyki konserwatyzmu! Chwyćcie za stery statków kosmicznych postępu! Dość bycia dodatkiem do męża i gospodarstwa! Czas na rewolucję fartuchów i wałków! Czas na erę Gospodyni 2.0! Niech żyje Wieś Galaktyczna!
Misja: Podbić świat (a przynajmniej gminę) pierogami z drukarki 3D i bimbrem z nanorurek.
Cele:
Statut:

Misja: Udowodnić, że życie zaczyna się po czterdziestce (albo i po rozwodzie). Zamienić smutki na szaleństwa, a fartuchy na lateks.
Cele:
Statut:
Hasło: “Życie jest za krótkie, żeby być grzeczną!”
Misja: Podbić świat (i serca mężów) urokiem osobistym, inteligencją i ciastami z lukrem.
Cele:
Statut:
Hasło: “Boginie rządzą wsią!”
Yhm. Szkoda tylko, że nie kandyduję. Chociaż 460 tys. głosów to całkiem kuszące zaplecze polityczne…
Mirek Kwaśny
1. Wcielił się w postać striptizera Mike’a Martingano w filmie “Magic Mike” (2012), a w tym samym roku magazyn “People” okrzyknął go „najseksowniejszym mężczyzną świata”.
2. Anglojęzyczny termin DIY – jest skrótem od „do it yourself”, czyli zrób to sam. Oznacza to, co określało się ongiś, jako hobby.
Oznaczono jako :
Koło Gospodyń Wiejskich
O Autorze :
Mirosław Kwaśny, dziennikarz z Kamiennej Góry, to lokalny tropiciel afer, specjalizujący się w tematyce samorządowej. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, całe życie zawodowe spędził w regionalnych mediach, uparcie drążąc tematy korupcji i nadużyć władzy. Rzetelny i dociekliwy, zdobył zaufanie lokalnej społeczności, choć sam twierdzi, że "prochu nie wymyślił". Jego reportaże, często stanowiące iskrę debat publicznych, dowodzą, że prawdziwe dziennikarstwo może się dziać także poza wielkimi aglomeracjami. Bywa filozofem.
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
2 PLN
5 PLN
10 PLN
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy. Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖