Boskie Sprawy 16 Mirosław Kwaśny 2025-02-18
Materialiści wierzą, że kosmosem rządzi matematyka – od Wielkiego Wybuchu po klęskę Hitlera pod Stalingradem. Zwolennicy boskiego planu twierdzą, że wszystko jest z góry ustalone, łącznie z istnieniem kapusty i ćwikły.
Wniosek? W jednym i drugim przypadku jesteśmy marionetkami – matematyki lub Boga. Wolna wola? Złudzenie, ale całkiem przyjemne.
„Doprawdy nie rozumiem, co ludzie mają na myśli, gdy mówią, iż człowiek posiada wolną wolę” – twierdził Albert Einstein. „Czuję, że mam ochotę zapalić fajkę i ją zapalam – gdzie tu jest miejsce na wolność? Co kryje się za aktem woli, by zapalić fajkę? Inny akt woli?”
Jeśli tak, to naprawdę inflacja, podatek dochodowy, pedofilia w Kościele, prezydent Andrzej Duda, czerwony sweterek Czarzastego czy matematyka Glapińskiego – vide: gaz zdrożał o 16 proc., ale inflacja wynosi 8 proc., więc praktycznie cena gazu wzrosła tylko o 8 proc. – to nie są sprawy, którymi warto się zamartwiać.
Niezależnie od tego, czy jesteś katolikiem, czy zatwardziałym marksistą, musisz mieć tę samą świadomość: tak po prostu musiało być i nie mogło być inaczej.
Nie oznacza to jednak, że tracimy prawo – a nawet obowiązek – do spekulacji wybiegających poza horyzont. Wolno nam pragnąć wiedzy o tym, co nas czeka, zanim umrzemy. W każdym indywidualnym przypadku jest to absolutna pewność.
Wyobraźmy sobie Polskę za dziesięć lat. Zdołaliśmy już wyciągnąć z Unii tyle, ile się dało – w końcu to nam się należy. Przecież Unia to Niemcy, a oni wciąż są nam winni odszkodowania za wiadomo co.
Środków będzie na tyle dużo, że pracować będą tylko ci, którzy chcą. Reszta spokojnie utrzyma się z zasiłków zapewniających przeciętną egzystencję. Czas będzie można dzielić między czytanie książek, grę na akordeonie i łowienie ryb.
Wszyscy będą mieli mniej więcej po równo, ale na tyle dużo, by nikt nie musiał kraść elektrycznych rowerów – w końcu każdego będzie na nie stać.
Dzięki sprawiedliwym modlitwom księdza Rydzyka zaraza zostanie pokonana, a wraz z likwidacją burdeli i prostytucji zniknie AIDS oraz inne choroby wstydliwe.
Papierosy i wódka będą tak drogie jak narkotyki – na tyle kosztowne, że mało kto będzie mógł sobie na nie pozwolić. Ministerstwo Kultury zadba o właściwy dobór literatury, publikując listę jedynych dozwolonych książek, podczas gdy telewizja Jacka Kurskiego transmitować będzie występy zespołu pieśni i tańca „Szczęśliwi Polacy”, wykonującego w stylu Zenka Martyniuka patriotyczne pieśni pokroju „Piękna nasza Polska cała”.
Od północy oddziela nas Bałtyk, skutecznie izolując od wszelkich narodów. Na wschodzie stoi płot z drutu kolczastego pod wysokim napięciem. Południe chronią naturalne bariery Sudetów i Karpat.
Od niemieckiej hegemonii oddziela nas Odra – oraz te Abramsy, które kupimy od Jankesów.
Czy to już nowy, lepszy świat?
Na myśl przychodzi mi mało znany eksperyment Johna Calhouna, przeprowadzony w Ameryce. Polegał on na stworzeniu dla populacji myszy – początkowo ośmiu osobników (czterech par) – idealnego środowiska do życia. Myszy miały nieograniczony dostęp do pożywienia oraz materiałów do budowy gniazd. Były całkowicie chronione przed drapieżnikami i infekcjami. Jedynym ograniczeniem była przestrzeń – klatka o podstawie kwadratu (2,7 × 2,7 m) i wysokości 1,4 m, zdolna pomieścić teoretycznie 3840 osobników.
Eksperyment powtarzano kilkakrotnie, zawsze z tym samym wynikiem. Jak myślicie, co się stało w tym mysim raju?
Początkowo wszystko przebiegało pomyślnie – myszy osiedlały się, budowały gniazda i intensywnie się rozmnażały. Populacja podwajała się co 55 dni (ciąża u myszy trwa 22 dni), a dominujące osobniki miały liczniejsze potomstwo. Gryzonie chętnie przebywały w towarzystwie zarówno krewnych, jak i obcych myszy.
Jednak gdy liczba osobników osiągnęła 2200 – czyli znacznie mniej, niż mogłaby pomieścić klatka – rozpoczął się regres. U samców zanikła agresywność, a u samic pojawiły się zachowania ofensywne. Potomstwo było odrzucane, a podstawowe instynkty społeczne zaczęły zanikać. Myszy przestały się rozmnażać, ich życie ograniczyło się do jedzenia i obsesyjnego czyszczenia futra.
W 1588. dniu eksperymentu, przeprowadzonego po raz pierwszy w latach 1968–1972, z przyczyn naturalnych zdechła ostatnia mysz. Tak zakończyła się opowieść o mysim raju – eksperymencie, który wciąż budzi niepokojące refleksje.
Oczywiście, ludzie to nie myszy, choć wciąż pozostają kręgowcami i ssakami. Politycy to też nie naukowcy, ale mimo to doszukiwanie się analogii wydaje się nad wyraz uzasadnione – zresztą właśnie po to przeprowadzono wspomniany eksperyment.
Nie można jednak wykluczyć, że matka natura w całej swej mądrości – albo, jeśli ktoś woli, Bóg w swoich dalekosiężnych planach – przewidzieli, iż człowiek polski jest ślepą gałęzią ewolucji. Jak miliony gatunków w historii naszej planety, po prostu powinien przestać istnieć.
Tym samym Jarosław Kaczyński, wraz ze swoją armią miernot i równie zadowolonych popleczników, staje się jedynie narzędziem w procesie, który i tak był nieunikniony.
Być może myszy trafiły do królestwa niebieskiego, gdzie czas nie płynie, a harmonia stapia się z dysharmonią. Oczywiście, nie jest to nawet hipoteza, lecz herezja nie do pomyślenia w kościele janopawłowym.
Oznaczono jako :
#materializm wola
O Autorze :
Mirosław Kwaśny, dziennikarz z Kamiennej Góry, to lokalny tropiciel afer, specjalizujący się w tematyce samorządowej. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, całe życie zawodowe spędził w regionalnych mediach, uparcie drążąc tematy korupcji i nadużyć władzy. Rzetelny i dociekliwy, zdobył zaufanie lokalnej społeczności, choć sam twierdzi, że "prochu nie wymyślił". Jego reportaże, często stanowiące iskrę debat publicznych, dowodzą, że prawdziwe dziennikarstwo może się dziać także poza wielkimi aglomeracjami. Bywa filozofem.
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
2 PLN
5 PLN
10 PLN
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy. Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖