Made in Poland 15 Robert Jaruga 2024-11-05
Obraziłbym czytelniczki „NIEcodziennie”, życząc im szczęścia, radości, sukcesów i pomyślności. Nie po to przecież tu przychodzą. Poza tym 8 marca jest albo za pół roku, albo był 4 miesiące temu. Żądają poważniejszego podejścia do spraw współczesnej kobiecości niż prawnicze stanowisko o równości płci, traktowane obiegowo jak prawda objawiona. Jakby różnic między płciami w ogóle nie było.
Największy błąd badaczy kobiecości (niestety głównie mężczyzn) to myślenie, że wiedzą, jak to jest być kobietą. Panowie: nikt z nas nie wie, jak to jest być mendą łonową, świstakiem czy hamburgerem, a tym bardziej kobietą. To mylne przeświadczenie wynika z obecnej, nonsensownej teorii umysłu o neuronach lustrzanych, jakoby ludzie musieli mieć identyczne mózgi, żeby się rozumieć. Każdy, patrząc na ogórek, wie, że to ogórek.
Publikacja Moir & Jessel “Płeć Mózgu” (sprzed 30 lat) odeszła w zapomnienie. Przekonywano w niej, że umysły kobiet i mężczyzn (i innych gatunków) różnią się tak, jak waginy i penisy. Czyli koguty to kury, które nie znoszą jajek.
O tym, jak to jest być kobietą, mogłyby opowiedzieć same kobiety. Nie robią tego, zakładając, że faceci powinni się domyślać. (Myślę o paradoksie: „O nic mi nie chodzi! Teraz to już za późno na przeprosiny. Powinieneś był się domyślić!”).
Domyślność nie jest narzędziem naukowym. Co zrobić, gdy pacjent nie współpracuje? Trzeba uwierzyć Einsteinowi, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Puścić wodze fantazji.
Wyobraźmy sobie zatem, że ten świat został zrodzony przez kobiety, a stworzony przez mężczyzn. Wszystko, co widzisz wokół (a nie jest jeżem czy jarzębiną), zostało wymyślone, wyprodukowane, dostarczone, zamontowane lub naprawione przez mężczyzn. Jeśli uważasz, że krzesło, na którym siedzisz, zrobiła kobieta, wyrzuć je natychmiast. Dla własnego bezpieczeństwa.
Aby jednak te wszystkie potrzebne rzeczy powstały, ktoś musiał urodzić inżynierów, ślusarzy, budowlańców, kierowców i gorzelników.
Gorzelnicy (vide Palikot) są najważniejsi. Bez nich cywilizacja by się nie rozwinęła, a nawet nie zaczęła. Jej kamieniem milowym była receptura spirytusu. Aztekowie pędzili mezcal, zanim poznali koło (dzięki Europejczykom).
Między kobiecością a męskością jest fundamentalna różnica: mężczyźni lubią alkohol i go piją, kobiety nie lubią mężczyzn, którzy piją.
Wykluczające się stanowiska doprowadzają do rozpadu jedności przeciwieństw (rodzin, komórek społecznych). Po rozpadzie kobiety mają więcej czasu na swoje sprawy, mężczyźni mniej – muszą wynajdywać, produkować, prowadzić wojny i kraść, by płacić alimenty. Zamiast jedności, mamy korowód sprzeczności.
Najważniejszy jest stosunek do monogamii. Kobiety są monogamiczne, mężczyźni poligamiczni. Widać to w statystykach: 80% mężczyzn miało więcej niż trzy partnerki, a 80% kobiet – tylko jednego partnera. Rozwikłanie matematycznego paradoksu, skąd te trzy partnerki u milionów mężczyzn, może nas zaprowadzić na manowce. Podobnie jak z alkoholem, kobiety są generalnie przeciwne kochankom. Być może istnieje jakaś solidarność jajników, ale nie w tej sprawie.
Wróćmy do momentu, gdy oni udają brak zainteresowania alkoholem, a one – nimi. To krytyczne chwile, kiedy natura z ogromnym wysiłkiem przygotowuje grunt pod dobór naturalny i doskonalsze spirale DNA. Cholerne kłopotliwe. Mężczyźni myślą, że wybierają, a kobiety – że mają być wybrane. Trywialny paradoks: „Goń mnie, aż cię złapię”.
Bezradność, panika, wybuchy wściekłości, łzy i wrogość do otoczenia to nie delikatne odchylenia jak migrena menstruacyjna. Oznaczają, że kobieta jest w bardzo złym towarzystwie – swoim własnym. Grozi to anihilacją, implozją lub eksplozją. Mężczyznom w staropanieństwie nic takiego nie dolega. Potocznie zwie się to: „Sezon 33 mija, a ja niczyja!”.
Źródła tej sinusoidy tkwią we wczesnym dzieciństwie. Statystyki przedrozwodowe wskazują, że ponad 50% ojców molestuje córki. Postrozwodowe orzeczenia sądów mówią o 0,043%. Kobieta „niczyja” to molestowana, która dowiedziała się o tragedii od matki, najczęściej 17 lat po czynach ojca.
Kolejną przyczyną, dla której mężczyźni nie wybierają drażliwych, opryskliwych, złośliwych, oziębłych, zazdrosnych, płaczliwych, smutnych, zawistnych, pozbawionych zainteresowań, leniwych, niedbałych, niezdecydowanych kobiet jest to, że padły one wcześniej ofiarą oszustwa, ze strony przystojnych, wysportowanych, inteligentnych, wykształconych, majętnych a ponad wszystko nieodpowiedzialnych, szowinistycznych męskich świń, którym zależało tylko na tym aby – uwieść, omamić, skopulować i porzucić. Trauma pozostała.
Nic dziwnego, że bycie wybraną przez idealnego kandydata na tatę jest niemożliwe. Tacy już nie żyją (vide Elvis Presley, Clark Gable – „Przeminęło z wiatrem”). Linda jeszcze dycha.
Matka Natura, by prokreacja działała, stworzyła zauroczenie – stan podobny do upojenia, manii, obsesji, gdzie rozsądek ustępuje przed racjonalnym zachowaniem. Kobieta zakochana zapomina o priorytetach (urodzić i wychować dziecko) i przyjmuje męskie stanowisko: są ważniejsze sprawy, np. wymiana oleju i opon.
Stanem zakochania tłumaczy się niewłaściwe decyzje kobiet (“widziały gały, co brały”). To błędne. Matka Natura nie dopuszcza szczęśliwych małżeństw – zaprowadziłyby ewolucję w ślepą uliczkę. Szczęśliwi małżonkowie nie chcieliby się rozmnażać.
I na tym etapie życia nieszczęśliwej współczesnej kobiety, pojawia się fałszywa intuicja i nadzieja. Ona dochodzi do wniosku, że najlepszy dla niej facet, to ten którego sobie sama urodzi. On mylnie mniema, że idealnym kobietem będzie dopiero, jego córek.
W rezultacie pomyłek, przypadku i przymusu pojawia się nowa humanoida – bezpłciowa, w nieokreślonym wieku, z niedorozwiniętym mózgiem. Długo nic nie rozumie, mało czuje, nie ma moralności. Stosuje bezwiednie przemoc, wzbudzając sympatię lub szantażując antypatią. Ni to, ni owo. Stąd rodzaj nijaki dla dzieci.
Kobieta jest niezadowolona, a on może się napić. Życie małżonków byłoby nudne, gdyby nie: koklusz, kolki, przeziębienie, grypa, angina, odra, ospa, różyczka, szkarlatyna, świnka, pneumokoki, wodogłowie, dysplazja, makrosomia. Te pediatryczne wynalazki nie czynią małżeństwa ciekawszym, ale zmieniają je w piekło.
Gdy dziecko dorośnie, rodzice nie pamiętają, czego obiecywali sobie po jego narodzinach. Potem – kochanki i alkohol. Finał w samochodzie, podczas skrętu w lewo. On przyznaje się do sześciu romansów. Ona dzwoni do prawnika.
Rozpoczyna się najciekawszy etap w życiu kobiety – rozwód. Usługi ślubne generują miliony, ale rozwodowe – setki dla adwokatów, mecenasów, sądów. Powinna być jeszcze prokuratura (mąż pedofil) i skarbówka (agresywna optymalizacja podatkowa).
Różnice w zapatrywaniach na rozwód: on – sprawa załatwiona (dom, samochód, dzieci dla kobiety), ona – rozwiązanie niegodne, konieczny sąd. Proste spory obrastają w dziesiątki nieporozumień, owocując wieloletnimi animozjami, przy asyście mecenasów.
Koniec symbolizuje świstek papieru – „wyrok”. Jeśli on nie skończy pod supermarketem z denaturatem, nadchodzi moment: „Hop! Siup! Zmiana dup!”.
Ona znajduje statecznego wdowca, właściciela fabryki makaronów, którego zresztą była kochanką przez 7 lat (o czym on przed sądem nie wspomniał). On wiąże się z ową kochanką. Kochanka odchodzi, a makaroniarz umiera. Kobieta okazuje się nie znać na makaroniarstwie. On zostaje dyrektorem fabryki, którą odziedziczyła jego eksżona. Zabija go zawał lub wylew. Ona kupuje bentleya, skeszowawszy jego polisę.
Historie te mają warianty. Nie zawsze jest to bentley i fabryka makaronu. On może zostać z dziećmi (4% szans), które i tak mieszkają u niej. Albo ona wyprowadzi się do pałacu, bo i tak mieszkali u jego rodziców. Scenariuszy nie ma nieskończenie wiele.
Zastanawia mnie brak naukowego podejścia do tych zależności. Ruchy prokobiece, profeministyczne, prorodzinne i poradnie koncentrują się na wymyślaniu idealnej rzeczywistości. Socjologowie, psychiatrzy, prawnicy, ustawodawcy wylewają morze atramentu, by wyjaśnić, jak powinno wyglądać kobiece życie: każdy dzień – jak święto kobiet.
To po prostu niemożliwe. Życie kobiet jest trudne, niesympatyczne, rozczarowujące i nigdy nie będzie inne. Kwestia, czy kobiety i mężczyźni powinni się kochać, czy nienawidzić za odmienności, pozostaje nierozstrzygnięta.
Jedno jest pewne: za katastrofę istnienia, od narodzin każdego człowieka, odpowiadają wyłącznie kobiety. Żadna się nie zgodzi. Bo kobiety oczekują od mężczyzn jednego: zdjęcia z nich odpowiedzialności. Za co? Najlepiej za wszystko.
Oznaczono jako :
kobiety Małżeństwo
O Autorze : call_made
O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
2 PLN
5 PLN
10 PLN
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy. Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖