camera_altARTYKULATOR.pl Cięty język. Bezwzględna analiza. Tylko sprawdzone informacje.
Background

Depresja za 3 grosze

Michał Rala
Artykuł arrow_drop_down

Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość”

Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi.

Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja.

Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym.

Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów i korków analnych, w naszym pięknym, żyznym i wspaniałym kraju, gdzie mamy Tatry niczym Alpy i Morze Bałtyckie udające Śródziemne, wspaniałą historię, literaturę noblowską – 30 proc. ludzi w wieku od 3 do 18 lat, czyli jakieś 2 mln, jest chorych na depresję.

Nie sposób zrozumieć, że współczesne nastolatki, które jeszcze 17–18 lat temu nie żyły, bo mają powiedzmy 15 lub 14 lat, nie są zadowolone z tego, że żyją? To dość osobliwe.

Większość ludzi w wieku podeszłym, czyli powyżej lat 25, nie jest zadowolona z faktu, że kompletnie umrą i będą całkowicie martwi. Dziękują komu należy za każdy dzień istnienia. Młodzież odwrotnie.

 

Władza działa: powołanie zespołu parlamentarnego

Jak się jednak okazało, sprawa jest być może pod kontrolą. Pierwszy raz bowiem w pięciusetletniej historii polskiego parlamentaryzmu ukonstytuował się, jak sam on o sobie mówi, Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży z całkiem niezłą frekwencją – 29 posłów.

Pomyślałem, że ten samobójczy epizod zaraz za płotem to incydent jest. Władza czuwa, a prawdopodobnie również rządzi. Mój sceptycyzm, co do panowania władzy nad żywiołami typu: powódź, zaraza, susza czy biegunka, jest słusznie uzasadniony, więc obejrzałem sobie, jakież to wysiłki są czynione w Sejmie, aby depresji wśród młodzieży było mniej.

Od 10 lat, czyli od czasów, kiedy PiS u sterów państwa jest, problem depresji i selbstmordów wśród młodzieży narasta. Przeczytałem o tym w interpelacji posłanki Marty Golbik, szefowej wspomnianego zespołu z Koalicji Obywatelskiej, do ministra zdrowia. To oczywiście prawdą być nie musi – myślę sobie. Chodzić mogło przecież wszak o wywołanie w społeczeństwie negatywnego nastawienia do Jarosława Kaczyńskiego.

Zespół zebrał się już raz. Jego zasadniczą zasługą jest, że udało mu się przywołać na dywanik przedstawiciela ministra zdrowia. Miał być sam minister, ale wiadomo – jest on obecnie zajęty inną straszliwą chorobą pospolitą.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika – powiedziała przedstawicielka resortu – że przybywa oficjalnie chorych na depresję, ale nie dlatego, że jest ich obiektywnie więcej, tylko że na system opieki dla chorych na głowę wydaje się więcej o 242 mln zł niż za czasów Donalda Tuska.

Zmalała też liczba samobójców wśród dorastających. Może nieznacznie – ale jednak.

 

Depresja jak pogoda: globalny wzrost

Zasadniczą przyczyną wzrostu depresji w Polsce jest wzrost depresji na świecie, ponieważ depresja kapitalnie wszędzie rośnie – wyjaśnił posłom prof. Janusz Heitzman.

Szczęście, że profesor nie jest meteorologiem, bo zapewne ustaliłby, iż latem temperatura powietrza jest wyższa, ponieważ wszędzie latem ciepłota rośnie.

Z wyjaśnień uczonego wynikało, że depresja wzrasta w Polsce, ponieważ rośnie w Niemczech – gdzie jednak się zmniejsza, gdyż wydają oni na leczenie depresji 14 proc. budżetu Bundesministerium für Gesundheit, a nie jak my – ino 3,4 proc. funduszy Ministerstwa Zdrowia.

Ponieważ tamten budżet jest w euro, a u nas te procenty są w złotówkach – no to rozumiemy skalę problemu. Nie rozumiemy, ale to nic nie szkodzi. Może zrozumiemy dalej.

Z powodu, że nie ma tych pieniędzy, a powinny być, nie ma też psychiatrów. Wykwalifikowany psychiatra jest rzadkością jak włos na głowie łysego. Mamy 40 psychiatrów na milion obywateli nie psychiatrycznych, a przecież chciałoby się więcej.

Wariaci są coraz bardziej wymagający – tłumaczył profesor. Każą sobie poświęcać więcej czasu. Psychiatra to nie laryngolog. Ten od gardła zaordynuje antybiotyk i witaminę C. Zainkasuje 200 zł i już obsługuje następnego pacjenta. Psychiatra musi się nagadać – a nie wiadomo z jakim skutkiem.

 

Program rządowy i długa kolejka do specjalisty

Ale rząd opracował program szybkiego kształcenia psychiatrów – na tak zwanych kursach dla bystrzaków. Jak będzie więcej psychiatrów, to desperatów będzie mniej – a to dzięki temu rządowemu programowi.

Do psychiatrów mają trafiać nie tylko świry po próbach samobójczych (teraz jest ich ok. 8 tys.), ale również przed takimi próbami.

Z mojego jednostkowego doświadczenia wynika, że ten psychiatra to i tak nic nie zmienił (vide sąsiad na stryczku), ale naturalnie przykład pojedynczy nie ma wymiaru statystycznego.

Rząd dąży do tego, aby w każdej szkole, a przynajmniej w każdym powiecie (różnica jest dość diametralna – powiatów jest 380, a szkół prawie 15 tys.) był przynajmniej jeden pedagog i jeden psychiatra od depresji, bo teraz ich tam nie ma.

Ad vocem – wydawało mi się, że w szkołach zatrudniają oprócz woźnych samych pedagogów – ale to się okazuje nieprawda.

Zasadniczo zatem desperatów produkuje brak psychiatrów, na których zapotrzebowanie jest ogromne. Popyt kształtuje podaż, albo w przypadku braku podaży – rosną ceny. Przypomniałem sobie z ekonomii kapitalizmu. Jednak okazuje się – w zawodowej psychiatrii dziecięcej to nie działa.

Psychiatrzy zarabiają za mało, a na wizytę u takiego w Warszawie czeka się: 1138 dni – według danych NFZ – wyjaśniono zespołowi ds. Chorób Psychicznych Dzieci i Młodzieży.

 

Prenatalne wylewy i kremy z filtrem

Dziwnym się mi zatem wydało, że psychiatrzy biegli w sztuce leczenia schorowanych głów znaleźli jednak czas, aby się na posiedzeniu zespołu pojawić. Przedstawić swoje stanowisko.

Problem depresji nastolatków rozpoczyna się już w wieku prenatalnym – wyjaśniła pani psychiatra. Też tak czułem, jakoś przez skórę. Cóż – samo przyjście na ten świat jest aktem ogromnej odwagi albo głupoty, które muszą odcisnąć się na psychice oseska – co trwać może aż do schyłku okresu onanizmu, czyli jakieś 40 lat.

Nie są diagnozowane prawidłowo samoleczące się wylewy i zawały prenatalne – twierdziła pani biegła. Noworodek po wylewie musi mieć koniecznie depresję lub autyzm.

 

Syropy, filtry i brak witaminy D

Depresja powodowana jest też przez smarowanie niemowląt kremami z filtrem przeciwsłonecznym. Filtry te zapobiegają rakowi skóry, ale powodują, że w organizmach pod wpływem słońca nie uwalnia się witamina D, odpowiedzialna za dobre samopoczucie.

Brak D-witaminy skutkuje autyzmem i złym samopoczuciem. No i samobójca gotowy. Kolejnym farmakologicznym powodem depresji są syropy na zasypianie dla niemowląt, które wszak w naturalnych warunkach zasypiały bez tych syropów.

 

Pluszaki, szumy i głuchota

Dziecięcą traumę wywołują też współczesne zabawki: pluszowe, mruczące i szumiące nocniki, grające Mozarta, kiedy dziecko się do nich zesra. Wiatraki emitujące dźwięki infra i ultra również nie są bez winy. Wszystko to prowadzi do głuchoty, która – zdaniem specjalistów – dotyka 54 proc. współczesnych dzieci.

Głuchota spowalnia proces dydaktyczny i socjalizacji, który powinien odbywać się via uszy loco kora mózgowa. Skoro dźwięki nie przedostają się przez błonę bębenkową, umysł współczesnego dziecka nie rozwija się jak mięsień na siłowni, tylko wzrasta w sposób niekontrolowany, jak chce, niczym drzewo w lesie. Dlatego samobójstwa zdarzają się już u 7-latków.

 

Depresyjni psychiatrzy dziecięcy

Generalnie jednak najbardziej psychiatrom dziecięcym brakuje pieniędzy, których to brak deprecjonuje ich zawód i czyni go nieopłacalnym. Oczywiście są jeszcze psychiatrzy dziecięcy zupełnie ideowi, nie baczący na pieniądze – ale mają przeważnie po 82 lata. Stąd ich kontakt z grupą docelową jest ograniczony.

Przy nadpodaży pacjentów i braku pieniędzy, psychiatrzy dziecięcy mający leczyć depresję, sami w nią popadają. To skłania ich do przejścia z placówek państwowych do prywatnych, gdzie zarabiają lepiej – więc i stresów mają mniej.

Rządowi – znaczy Ministerstwu Zdrowia – dostało się również za to, że sprywatyzował telefony zaufania dla straceńców, sadzając przy słuchawkach nie wiadomo kogo, ale żeby było taniej. A takie telefony są potrzebne – bo na 300 dzwoniących przynajmniej połowa chce się targnąć.

 

Pieniądz jako lekarstwo na wszystko

Konkluzją tej ponad dwugodzinnej wymiany poglądów, której z rewolucją intelektualną nie należy utożsamiać, było zdaje się stwierdzenie, że powszechną długowieczność nastolatków i dzieci zapewnić mogłoby więcej pieniędzy w systemie opieki zdrowia psychicznego. Ale będzie trudno – no bo nie ma.

Zatem, co bezsprzecznie oczywiste – dzieci będą wariować częściej. Uszkodzone mózgownice kierować zdrowym ciałem nie mogą, więc nasilać się będą choroby somatyczne u dorosłego pokolenia, jeżeli przeżyje ono oczywiście stresogenną adolescencję.

Sytuacja zawsze zdaje się być bez wyjścia, kiedy zakłada się, że rozwiązaniem każdego problemu są pieniądze. Obecnie nam panujący – którym udało się kupić władzę – uznają bowiem, że wszystko da się za forsę.

Jest to rezultatem prądu myślowego pana premiera, będącego wszak finansistą, który wszystko jest w stanie zmonetaryzować.

Pieniędzmi leczyć będzie się nowotwory w Jarosławiu, kryzys wiary w kościele w Zamościu, pedofilię we Wrocławiu, przestępczość w Świnoujściu, obronę narodową na całym terytorium kraju, doping w ping-pongu, nieuczciwości w skarbówce w Zgierzu, brak potencji u mężczyzn, suchość pochwy (tylko u kobiet), narkomanię w Pruszkowie, rozpustę w Częstochowie i przesadną cnotliwość w Nowej Hucie – a także kowida na Stadionie Narodowym. A w końcu biedę – która w oczywisty sposób przecież spowodowana jest brakiem szmalu.

Można zatem niekiedy odnieść wrażenie, że w Polsce wystarczyłoby jedno ministerstwo. Byłoby to Ministerstwo Finansów. Parlament w zasadzie powinien procedować tylko jedną ustawę – budżetową.

Szokującym jest zatem, że na obradach Zespołu ds. Chorób Psychicznych Dzieci i Młodzieży nikt nie wpadł na pomysł, aby suicydentom po prostu wypłacać stypendia.

Myślenie tu jest nieco inne. Zapomoga będzie dla uczących się na psychiatrów – bo wariaci stają się bez niczyjej pomocy, no i świadomie przecież nie zwariowali.

Taka jest istota cudu prawdziwej duchowej przemiany zwariowanej młodości – wymyślonego w Sejmie – od którego ludzie nie będą się wieszać.

 

Trauma jako dziedzictwo kulturowe

Ponieważ nie lubię chodzić na pogrzeby sąsiadów, zwłaszcza te nieplanowane, a przenikliwość parlamentarzystów jest beznadziejnie bezrozumna – mam takie pomysły:

Pokolenie moich dzieci boryka się z paradoksami, od których można ocipieć i ochujeć – w każdym razie chcieć palnąć sobie w łeb.

Już na wstępie zmaga się z widokiem traumatycznym: twarzy ukrzyżowanego Chrystusa z wiankiem gwoździ w głowie, kiedy zanoszone jest na chrzcielnicę. Najzdrowszy umysł mógłby od tego eksplodować niczym bomba. Rekomenduję unikać.

 

Po co żyć? – pytanie o sens

Uskuteczniana od 6 lat nadopiekuńczość państwa spowodowała, że nie musimy się zmagać z problemem „za co żyć”. Pojawił się jednak inny: „Po co żyć?”.

Ludzie nie muszący walczyć o przetrwanie mają zbyt dużo czasu na poszukiwanie sensu życia. A ten – jednak wszak – jest nieodgadniony. Zalecam zatem pracowitość.

Kolejnym autodestruktantem skutkującym przewlekłą depresją jest pospolite myślenie narzucane przez kulturę białych ludzi, domagającą się bezustannego:

 

A.planowania i B. rozpamiętywania.

Planowanie to natrętne zamartwianie się nad możliwościami podołania przyszłości, które są wszak nieodgadnione i ze wszech miar obrzydliwie niepewne. Dumanie nad nimi utrzymuje w stanie permanentnego cierpienia.

Zaprzestań planować. Ewolucja jest mądrzejsza od ciebie i tak doprowadzi do tego, czego chce.

Z innej strony współczesne umysły zmuszane są przez edukację i kulturę do prowadzenia nieustannej retrospekcji, która ogranicza się do rachunku krzywd – doznanych osobiście lub historycznego bilansu nieszczęść mających charakter narodowy.

Nie można przecież zapomnieć o Niemcach, co nas gazowali, Ruskich, co rozstrzeliwali, Turkach, którzy gwałcili, Mongołach, co spalili Wrocław, a już na pewno o Krzyżakach, którzy wypalili Jurandowi oko, obcięli język, prawą dłoń i przetrzymywali w lochach.

Historia nie jest nauczycielką życia – jest matką chandry. Przestań rozpamiętywać.

 

Zniknięcie z teraźniejszości

Współczesny młodociany osadzony w fałszywych realiach wiecznego niezadowolenia i rozgoryczenia, wytrącony jest zupełnie z teraźniejszości. Unieobecniony w zasadniczym tu i teraz – co czyni go niepoczytalnym.

Umartwia się tym, co było lub będzie, chociaż przecież zasadniczo i generalnie w nieustającym teraz, nic co powoduje smutek i depresję przecież się nie dzieje.

Nadal masz TERAZ jakiś problem? Nie masz. Depresja minęła, prawda! Jesteś mi winny 3 grosze. A ten Sejm – to niech się do dymisji poda.

 

O Autorze :

O Autorze :

Michał Rala

Michał Rala – głos tych, których nie słychać Michał Rala to dziennikarz, który nie boi się trudnych tematów. Od lat zanurza się w mroczny świat wykluczenia społecznego, bezdomności, nierówności. Jego teksty to krzyk rozpaczy osób marginalizowanych, zapomnianych przez system. Pisze o tym, o czym inni wolą milczeć. Demaskuje hipokryzję polityki społecznej. Walczy o prawa człowieka, nawet tych najbardziej pokrzywdzonych. Jego reportaż o kryzysie bezdomności wstrząsnały opinią publiczną. Rala to nie tylko dziennikarz, ale też aktywista społeczny, zaangażowany w walkę o sens i sprawiedliwość. Głos sumienia w świecie pełnym obojętności.

Więcej artykułów

trending_flat
Myśl wyłączona. Teologia bezmyślności w praktyce państwowej

...o kapelanie znikąd Jednym z nielicznych, niemal całkowicie pomijanych aspektów kończącej się prezydentury Andrzeja Dudy były jego relacje z Bogiem. Wzmianki na ten temat ograniczały się zazwyczaj do lakonicznych komunikatów: Prezydent modlił się na Jasnej Górze. Andrzej Duda modlił się na Wawelu. Modlił się w soborze w Hajnówce. Przy grobie św. Stanisława. Przy grobie pary prezydenckiej. Przed obrazem Matki Boskiej Pocieszenia w Starej Błotnicy. Modlił się w niedzielę wieczorem. W 75. rocznicę krwawej Niedzieli. Pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. W 2017 roku na Jasnej Górze nie tylko się modlił, ale też śpiewał — a przecież, jak głosi powiedzenie, „kto śpiewa, ten dwa razy się modli”. Zatem być może modlił się podwójnie, za jednym razem. Z oficjalnych komunikatów wynika, że prezydent Duda — w miarę możliwości — codziennie o ósmej rano oddaje się modlitwie w kaplicy: czy to w Pałacu […]

trending_flat
Kościół żywi się nieszczęściem

... oto wielka tajemnica wiary Przyszedł ksiądz po kolędzie. Po wymianie zwyczajowych uprzejmości i modlitwie ze wszystkimi domownikami, zasiada za stołem. - A co u was słychać ?  – zapytuje kapłan. - Wszystko w najlepszym porządku. Dorośli pracują. Dziadkowie, dzięki Bogu, zdrowi. Syn dostał się na studia – wyjaśnia głowa rodziny. - Taaaak - rzecze kapłan. Ale chodziło mi o twoją siostrę. Czy już doszła do siebie, po tych straszliwych przejściach ? - Jakich przejściach !? Co konkretnie ksiądz ma na myśli ? -  pyta zdezorientowany mężczyzna. - No a ty ? Jak się z tym czułeś ? Czy już wybaczyłeś ? - Ale z czym, proszę księdza, miałem sobie radzić ? Komu i z jakiego powodu wybaczać ? - Ooooj tak ! Widzę, że się zmagasz. Lepiej byłoby o tym nie mówić. No ale to jest ważne. Bóg jest […]

trending_flat
Gramatyka Wojny: Jak politycy kłamią, żeby nas zabić

Generałowie tkwią w okowach przeszłości, planując przyszłe wojny według szablonów minionych. Niczym zdarta płyta, powtarzają te same błędy, przekazując je kolejnym pokoleniom. Choć technika wojenna ewoluuje, propaganda, niczym karaluch, przetrwa wszystko.  Anne Morelli z Uniwersytetu Brukselskiego, po wnikliwej analizie społecznej historii wojen ostatniego stulecia, obnażyła tę ponurą prawdę. Jej "pryncypia wojennej propagandy" to uniwersalny klucz do zrozumienia, jak rządy manipulują społeczeństwami, niezależnie od epoki i miejsca. Zawsze te same kłamstwa, te same sztuczki, te same tragiczne skutki.   NIE CHCEMY WOJNY Nie  zdarzyło się aby jakiekolwiek rządy chciały wojny. Wszyscy jawili się jako książęta pokoju. W roku 1914, kiedy rząd francuski ogłosił mobilizację przed wojną z Niemcami oświadczył, że  mobilizacja nie  jest  wojną,  ale  najlepszym  sposobem  utrzymania  pokoju. Jednocześnie zapewniano społeczeństwo, że Francja nigdy nie miała ambicji imperialistycznych ani militarystycznych – w co oczywiście  Francuzi wierzyli, nawet patrzący na pomnik […]

trending_flat
Depresja za 3 grosze

Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość” Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi. Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja. Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym. Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów […]

trending_flat
Kieliszek prawa

Kiedy zakazy stają się reklamą Dowiedziałem się, że Magda Gessler została oskarżona o nielegalne reklamowanie alkoholu. Robić coś z sensem wcale nie jest łatwo – pomyślałem. Napisać coś z sensem też nie jest proste – pomyślałem sobie, czytając ustawę, na gruncie której szargają ją przed prokuraturą. Absurd goni absurd. Prawo o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, czyli de facto intencja ograniczenia, lub wręcz likwidacji picia wódki, nie bada bezprawności działań reklamującego na podstawie skutków – reklama skuteczna to nielegalna (bo zwiększa spożycie), a nieskuteczna to legalna (bo nie ma wpływu). Liczy się tylko kiedy i gdzie była emitowana. Sama ustawa nie precyzuje nawet, co jest, a co nie jest reklamą alkoholu. W efekcie prokuratury, które obecnie prowadzą w kraju 12 spraw przeciw osobom publicznym, przyjmują, że każdy wizerunek butelki, czy kieliszka z napisem, dajmy na to „Palikot Wódka” z celebrytą w tle, to już reklama. Każdy slogan, który wspomina o alkoholu, vide: „Czas oblać […]

trending_flat
PFN: Fundacja Przekrętów Narodowych

Jak kończy się patriotyzm, a zaczyna śledztwo Polska Fundacja Narodowa, utworzona w 2016 roku z inicjatywy rządu Beaty Szydło, jest przedmiotem śledztwa prokuratorskiego. Zawiadomienie dotyczy działalności pisowskich nominatów zarządzających fundacją w latach 2017-2023. Wstępne ustalenia wskazują na zawieranie niekorzystnych umów i wytransferowanie środków bez dostatecznego uzasadnienia. Straty wynoszą około 30 milionów złotych, ale audyt jest w toku. Fundację założyło 17 największych spółek państwowych, w tym PGE, Orlen, PKO BP i PKP. Hojność na pokaz, czyli studnia bez dna W 2016 roku, spółki Skarbu Państwa wpłaciły na konto Polskiej Fundacji Narodowej 100 milionów złotych. Deklarowana kwota do 2026 roku przekracza 633 miliony. Jednocześnie, niemal wszystkie te spółki posiadają własne fundacje o podobnym zakresie działania. Rodzi to pytania o zasadność i efektywność wydatkowania środków publicznych. Statut Polskiej Fundacji Narodowej – arcydzieło! Szyty na miarę, z kieszeniami tak głębokimi, że miliony znikały w […]

ARTYKULATOR.pl

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy. Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

ARTYKULATOR.pl – Twoje nowe lustro Polski

Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)

Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Unfollow Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation