Zatem zamierzam znokautować humanizm, dać kopniaka w krocze człowieczeństwu i prztyczka w nos cywilizacji.
Patrzysz na grill. Kiełbasa się skwierczy, kaszanka paruje, tłuszcz ścieka na rozżarzone węgielki. I nie wiesz, że to, co właśnie przypalasz – jeszcze niedawno było szczęśliwsze niż ty. Nie tylko dlatego, że świnia nie miała planu na życie. Nie tylko dlatego, że nie pisała doktoratu i nie znała Rilkego i nie rozróżniała wina wytrawnego od półsłodkiego. Ale dlatego, że jej mózg działał tak, jak powinien działać mózg. Czyli: zgodnie z rzeczywistością.
Szczycimy się, że jesteśmy koroną stworzenia. Że mamy największe mózgi w znanym wszechświecie. Statystycznie – nasz jest około siedmiu razy większy niż mózg świni.
Ale czy to naprawdę powód do dumy? A może właśnie w tym leży problem? Czy nie jest to wybryk natury – ba choroba podobna do nadwagi albo wodogłowia czy przerostu innych narządów?
Mózg człowieka to dziwny przypadek. Tworzy systemy, idee, religie, wojny, depresje, sztuczne granice, piramidy finansowe i wielkie narracje. Produkuje język, który tworzy iluzję sensu i pozwala mówić rzeczy, które nie istnieją. To nie organ – to maszyna do halucynacji.
Świnia tych problemów nie ma. Jej mózg to organ użytkowy. Służy do życia, nie do filozofii. Nie zna idei „prawdy”, nie roztrząsa kwestii „bycia sobą”, nie przechodzi kryzysu tożsamości. Nie musi – bo jest dokładnie tym, czym jest. Rejestruje świat taki jakim on jest i tylko w takim stopniu jaki jest naprawdę potrzebny. Kontroluje świński organizm na najniższych praktycznych poziomach.
Natomiast nasze umysły: trawienie, bicie serca, równowaga hormonalna, naprawa tkanek, reakcje odpornościowe? 90 proc. funkcji życiowych odbywa się poza naszą świadomością. Nie wiemy, jak działają. Nie kierujemy nimi. Nie jesteśmy zarządcami ciała. Jesteśmy lokatorami, kierowcami samochodu, w którym co najwyżej wciskamy gaz, a o ruchach tłoków w cylindrach mamy w większości nikłe pojęcie.
Co nas zajmuje? Gadanie. Bez ustanku gadamy – głównie z samymi sobą. I właśnie przez to straciliśmy nie tylko kontakt ze sobą, ale i z rzeczywistością. To, co dzieje się w naszych głowach, nie służy już opisywaniu świata – ono go zastępuje. Zamiast widzieć – nazywamy. Zamiast wąchać – mówimy, że czujemy. Nie działamy – komentujemy, że coś powinno się wydarzyć.
Język, który kompletnie zdominował nasze umysły, to fałszywe narzędzie, kierujące się własnymi regułami: gramatyką, logiką i tą… tfu, ortografią. Opiera się na kategoriach: podmiot-orzeczenie, prawda-fałsz, tak-nie. Zdania muszą być spójne, niesprzeczne.
Opisując rzeczywistość, filtrujemy ją przez system reguł języka zbudowanego na logice, skąd mylne założenie, że świat jest logiczny. Bzdura! Rzeczywistość nie musi być jednoznaczna, niesprzeczna, zrozumiała i – co gorsza – nie musi być i nie jest wyrażalna w języku.
Rzeczywistość nie jest obiektywnym odkryciem, lecz projekcją języka. Świat nie funkcjonuje jak twierdzenie logiczne. Logika to barbarzyńskie narzędzie upraszczania, a nie odzwierciedlania rzeczywistości.
Świat może działać zupełnie inaczej: być i nie być jednocześnie, wynikać bez wyraźnej, a nawet jakiejkolwiek przyczyny, istnieć poza czasem, mieć wiele sprzecznych opisów. My, niewolnicy języka, narzucamy światu logikę, by zachować zdrowie psychiczne. Strategia racjonalna, ale fałszywa.
Bardziej prawdopodobne, że świat jest absurdalny jak sen dziecka, a my, gadające małpy, uparcie wmawiamy sobie jego spójność. Odrzucanie absurdu jako reguły świata w poszukiwaniu sensu, przypomina pijanego szukającego kluczy pod latarnią – nie tam, gdzie je zgubił, ale tam, gdzie jest jasno. Sens to latarnia. Absurd to ciemność, w której dzieje się prawdziwe życie.
Najlepszy przykład: ziemie jest płaska czy kulista? Ziemia nie ma jednej geometrii. Jej „kształt” zależy od tego, jak ją mierzysz, z jakiego poziomu i w jakim celu. Płaska i kulista to nie „prawda lub fałsz”, tylko różne punkty widzenia – oba potrzebne i oba prawdziwe w swoim kontekście.
Logika i sens nie przewidują takich kompromisów. Absurd – owszem. Jesteśmy niewolnikami milionów kłamstw, jak choćby te: „czas płynie”, „złamał serce”, „czuję ciężar decyzji”. Czas nie płynie, serce się nie łamie, a decyzje ważą mniej niż kromka chleba.
Wróćmy zatem do prawdziwych królowych rzeczywistości – świń. Nie mają problemu z „początkiem” i „końcem”, nie kontemplują „nieskończoności”, nie próbują ogarnąć „zawsze” i nie potrzebują pojęcia „zero”, żeby wiedzieć, że koryto świeci pustkami.
Świnki jedzą, śpią, kopulują, krzyczą, biegają, liżą, ryją, drapią się i odpoczywają. Rozpoznają dźwięki, zapachy, rytmy dnia i nocy. Wiedzą, kiedy jest dobrze, a kiedy źle – i nie muszą tego nazywać. Nie zadają pytań egzystencjalnych. Nie rozważają istnienia Boga, wartości życia ani społecznej akceptacji. Po prostu są – w pełnym, cielesnym, organicznym tu i teraz. Świnia niczego nie potrzebuje – poza wodą, błotem, żarciem i słońcem. To nie prymitywność, to zdrowie poznawcze. Świnia nie potrzebuje sensu życia, żeby być szczęśliwa.
Świnki nie zabijają dla idei. Nie mszczą się, nie walczą o zysk. Nie prowadzą wojen prewencyjnych ani gospodarczych. To nie one wymyśliły obozy koncentracyjne, nie zrzucały bomb na miasta, nie pisały ustaw rasowych i nie torturowały w imię postępu.
Rzeźnie, te ludzkie wynalazki optymalizujące masowe zabijanie, codziennie pochłaniają miliony świń. Taśma, ogłuszacz, nóż, hak, chłodnia – procedura bezosobowa i bezkrwawa dla ludzkiego oka. Nikt nie płacze, bo nikt nie widzi.
No i nie chodzi o różnicę w inteligencji, ale o moralność. Człowiek wymordował już miliardy świń. Świnie zabiły znikomą liczbę ludzi. Może czas przestać traktować świnię jak istotę niższą, a zacząć jak byt, który nigdy nie dopuścił się naszej zbrodni.
Smacznego. Ta kaszanka, którą z takim apetytem pałaszujesz, to rozdrobnione wnętrzności istoty, która w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nikogo nie skrzywdziła i była szczęśliwa.
Poprzedni artykuł
Następny
O Autorze :
O Autorze :
Ruben Jary
Byłem redaktorem naczelnym w kraju za Odrą. Szydziłem z każdej władzy, piętnowałem obłudę kleru i możnych tego świata. Nie brakło mi przez to wrogów, ale i czytelników. Moje felietony, cierpkie jak stary ocet, były kubeł zimnej wody na rozpalone głowy. I dalej będę pisał, bo prawda nie zna emerytury – choćby do śmierci, a może i dzień dłużej.
Świński raj, ludzkie piekło
Zatem zamierzam znokautować humanizm, dać kopniaka w krocze człowieczeństwu i prztyczka w nos cywilizacji. Patrzysz na grill. Kiełbasa się skwierczy, kaszanka paruje, tłuszcz ścieka na rozżarzone węgielki. I nie wiesz, że to, co właśnie przypalasz – jeszcze niedawno było szczęśliwsze niż ty. Nie tylko dlatego, że świnia nie miała planu na życie. Nie tylko dlatego, że nie pisała doktoratu i nie znała Rilkego i nie rozróżniała wina wytrawnego od półsłodkiego. Ale dlatego, że jej mózg działał tak, jak powinien działać mózg. Czyli: zgodnie z rzeczywistością. Szczycimy się, że jesteśmy koroną stworzenia. Że mamy największe mózgi w znanym wszechświecie. Statystycznie – nasz jest około siedmiu razy większy niż mózg świni. Ale czy to naprawdę powód do dumy? A może właśnie w tym leży problem? Czy nie jest to wybryk natury – ba choroba podobna do nadwagi albo wodogłowia czy przerostu innych […]
Ruben Jary 2025-06-30
Krzywy banan, prosty krętacz
Urodziłem się w kraju, w którym świat zaczynał się za szlabanem w Świecku, a kończył na przydziale z MHD („papier toaletowy był rano”). W kraju, gdzie wyjazd za granicę był luksusem zarezerwowanym dla zaufanych, a paszport spoczywał na komendzie, w szufladzie, - między kajdankami a formularzem SB. W kraju, gdzie dzieci notabli nosiły jeansy z RFN, a dzieci nauczycieli chodziły w ortalionie z Łodzi.Urodziłem się w kraju, który karmił się frazesami o pokoju i przyjaźni między narodami z jednej strony, z innej szykował inwazję na Danię. Ale kredyty brał w Deutsche Banku i marzył o Pontiaku z plakatu. W kraju, gdzie na akademiach recytowano Breżniewa przy dźwiękach Lennona, a w partyjnych Pewexach, dolary miały większą wartość niż ideały. W kraju, który ponoć był suwerenny, ale pytał Moskwę o zgodę na każdy krok, chociaż nawet jak jej nie uzyskiwał to i […]
Ruben Jary 2025-06-16
Zajebiście upadamy
Mówią, że człowiek to dwunożna, nieopierzona istota.Bzdura! Prawdziwym wyróżnikiem jest gadanie. Jeśli coś gada, to człowiek – proste. A skoro już o gadaniu, to ci, którzy robią to po polsku, to już w ogóle inna liga. Wyobraźcie sobie taką małpę człekokształtną, która duka coś w suahili. Ot, małpa. Ale małpa, która recytuje Mickiewicza? Toż to cud natury! Polszczyzna czyni nas wyjątkowymi, choć czasem sami sobie zaprzeczamy.Możemy narzekać na obcych, którzy przez wieki zatruwali nam życie, ale za stan naszej polszczyzny odpowiadamy sami. Ewolucja czy regres? Oto jest pytanie. Profesor Miodek, człowiek zdawałoby się liberalny, znienawidził słowo „zajebiście”. Obrzydliwe – grzmi profesor – i pochodzi od paskudnego czasownika na „j”. Aż ciarki przechodzą. Przyznam, że zdumiała mnie ta miodkowa furia. Nazwisko zobowiązuje do łagodności, a tu taka awersja do słowa, które przecież zawdzięcza istnienie czynności, bez której i sam profesor by […]
Ruben Jary 2025-04-14
Rozwinąć skrzydła!
Doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz stwierdził, że rezygnacja z Centralnego Portu Komunikacyjnego byłaby, jak odwrócenie się tyłem do polskiej flagi. Donald Tusk, wyraził sceptycyzm wobec CPK. Marcin Horała, stary pełnomocnik rządu ds. CPK ujawnił, że lotnisko jest szansą na rewolucję w polskim transporcie lotniczym i cargo. Maciej Lasek, nowy pełnomocnik nowego rządu ds. CPK, stwierdził, że nie ma mowy o wyrzuceniu projektu do kosza. Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że "nigdzie na świecie nie buduje się już wielkich lotnisk, bo się nie opłaca". Kaja Puto z Krytyki Politycznej, reportażystka, wyraziła mieszane uczucia na temat CPK. Zbigniew Hołdys nie opublikował jeszcze na temat felietonu w „Newsweeku” ale to zapewne dlatego, że po prostu właśnie go pisze. Nie zapytano Bogusława Lindy o stanowisko w sprawie - co i szkoda. Na opiniach Lindy, w każdej kwestii można wszak polegać, jak na japońskim rozkładzie jazdy pociągów. Nie […]
Ruben Jary 2025-04-11
Kontrola totalna, efekt żaden, miliony w plecy
Zacznijmy od krótkiej zagadki: która trzyliterowa instytucja, historyczna lub współczesna, miała bądź ma następujące prerogatywy?Brak nadzoru sądowego i prokuratorskiegoMasowy dostęp do danych obywateliMożliwość prowadzenia ukrytej inwigilacjiKontrole terenowe bez nakazu i zgody sąduMonitorowanie podróży i aktywności bez zgody obywatelaWeryfikacja medyczna bez zgody pacjentaWspółpraca z finansjerą i aparatem skarbowymAutomatyczna analiza wyłapująca „podejrzane” osobyMożliwość karania obywateli bez procesu sądowego?Czy to FBI pod rządami Edgara Hoovera, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) pod batutą Józefa Różańskiego, północnokoreańska policja polityczna MSS Kim Dzong Una, czy może KGB?Zadałem to pytanie sztucznej inteligencji – amerykańskiemu ChatGPT i chińskiemu DeepSeek. Ich odpowiedzi były trafne, choć niejednoznaczne, ale wśród propozycji pojawiła się właściwa. • Instytucją, o którą chodzi, jest ZUS – Zakład Ubezpieczeń Społecznych Powód moich dociekań jest istotny. Rzecznik prasowy ZUS, Wojciech Dąbrówka, ogłosił na amerykańskiej platformie „X” (co za ironia – polski urzędnik państwowy komunikuje się ze społeczeństwem za pośrednictwem prywatnej, […]
Ruben Jary 2025-03-18
Willkommen w dorosłości frajerzy
Pracuj, płać rachunki, umieraj Jako młody człowiek pracowałem dla pieniędzy, sławy i idei. Oczywiście nie jednocześnie – aż tak ambitny to nie byłem. Każda praca miała swój Leitmotiv. Dziś młodzi nie są tak prości w motywacjach – oni tyrają dla prestiżowego CV. Zamiast zbierać doświadczenia, kolekcjonują załączniki do życiorysu, które – w przeciwieństwie do mnie – nie dymią w popielnicy.Ostatnio dziewczyna pracująca u mnie w domu jako – nazwijmy to elegancko – gosposia poprosiła o świadectwo pracy. „Czy może pan napisać 'menedżer rezydencji'?” – zapytała. A czemuż by nie! Poszedłem nawet dalej: „menedżer generalny zespołu rezydencji”. Niech ma. W końcu zaczynała jako sprzedawczyni w warzywniaku – czytaj: „Menedżer sprzedaży, branża spożywcza”.Posiada ona licencjat z menedżerstwa i studiuje organizację i zarządzanie. A więc jej kariera rozwija się dokładnie zgodnie z wykształceniem! Może powinienem jeszcze dopisać, że z narażeniem życia godziła pracoholizm […]
Ruben Jary 2025-03-10